| start | drużyna | treningi | multimedia | media | mecze | kibice | plfa | kontakt | sponsorzy | Sklep |
|
|
![]() [2010-07-28] Mistrz Polski PLFA 2010 - Devils Wrocław
Polska Liga Futbolu Amerykańskiego ma nowego mistrza. W piątym sezonie rozgrywek, po raz pierwszy w swojej historii po ten tytuł sięgnęli zawodnicy Devils Wrocław. W meczu finałowym rozegranym we Wrocławiu pokonali lokalnych rywali z The Crew i tym samym potwierdzili swoją absolutną dominację w lidze.
W zeszłą sobotę Diabły dołączyły do elitarnego grona czterech zespołów z tytułem mistrzowskim. Obok dwukrotnych mistrzów kraju Warsaw Eagles oraz dzierżących po jednym tytule zespołów AZS Silesia Miners i The Crew, Devils są debiutantem. Piąty finał ligi był pierwszym w wykonaniu drużyny z Wrocławia i od razu zwycięskim! Dość powiedzieć, że ekipa The Crew aż trzykrotnie występowało w najważniejszym meczu w sezonie i tylko jeden z nich – rozegrany w roku 2007 – zakończyła tryumfem. Obawa W tym roku po raz pierwszy finał ligi rozgrywany był latem. Jednym z argumentów skrócenia sezonu była możliwość organizacji meczu przy pięknej aurze w środku wakacji. W ostatnią sobotę, pogoda miała swój scenariusz wydarzeń, który niestety dla drużyn i około 1200 zgromadzonych kibiców nie przewidywał słońca i wysokiej temperatury. Całe wydarzenie odbywało się pod szczelnie zasłoniętym chmurami niebem, przy wiejącym wietrze i sporadycznie padającym deszczu. Na szczęście jednak kaprysy pogodowe nie były na tyle intensywne, aby móc znacząco wpłynąć na dobór zagrywek, sposób gry czy wynik meczu. Brak słońca nie odstraszył także kibiców, którzy licznie wypełnili trybuny stadionu Oławka. Sympatycy rywalizujących w meczu drużyn równomiernie rozłożyli się na trybunach i nie było jednego wyraźnego ośrodka dopingu. Dawało to bardzo ciekawy efekt, w postaci przenikających się wzajemnie śpiewów, pokrzykiwań oraz mieszających się jednocześnie aplauzów i jęków zawodu. Szybki start Spotkanie od touch backu rozpoczął Krzysztof Wis. Formacja ofensywna The Crew prowadzona przez Marka Philmore’a, dzięki niedługim, ale skutecznym i systematycznym biegom Łukasz Omelańczuka i Jakuba Płaczka bardzo szybko doszła pod pole punktowe rywali. Pierwsze punkty zdobył rozgrywający Załogi po czterech minutach gry. Na odpowiedź Devils nie trzeba było długo czekać. W niespełna 120 sekund wyrównali stan rywalizacji, w czym bardzo wydatnie pomogła im... drużyna przeciwna. The Crew zdecydowali się na niekonwencjonalne na tym etapie meczu rozwiązanie odzyskania piłki po wykopie. Efektem tej próby było przejęcie piłki przez running backa Devils, Grzegorza Mazura, który doprowadził swój zespół na dwudziesty jard rywali. Pokonanie brakującego dystansu okazało się jedynie formalnością. Wymiana ciosów Błąd formacji specjalnej, nie wpłynął znacząco na postawę The Crew w ataku. Gdy weszli w posiadanie piłki, scenariusz zdarzeń nie zmienił się. Ciężar zdobywania jardów dźwigali głównie running backowie Załogi, a końcowe trzydziestojardowe podanie na przyłożenie do Telley`ego Chelley`a zasługiwało na gorący aplauz całej zgromadzonej publiczności. The Crew wygrywali spotkanie jednym przyłożeniem. Wszyscy czekali na skuteczną odpowiedź Devils, lecz ta nie nadeszła. Coś zacięło się w maszynie ofensywnej Diabłów. Najpierw pierwszy z pięciu sacków na rozgrywającym Devils zaliczyli obrońcy The Crew. Autorem pierwszego na Krzysztofie Wydrowskim był Przemysław Cudak. Potem nieudane podanie Wydrowskiego do Mazura i wykonano pierwsze odkopnięcie piłki. Drużyna The Crew zwietrzyła swoją szansę na odskoczenie z wynikiem i wykorzystała ją bezlitośnie. Atak Załogi po wejściu na boisko funkcjonował bez zarzutu i po dwóch skutecznych biegach i dwóch podaniach Jakub Płaczek zdobył swoje jedyne punkty tego dnia. Zgrzyt w maszynie Po dwóch minutach drugiej kwarty stan rywalizacji wyniósł 21:7 dla The Crew. Załoga mogła już z większym spokojem planować kolejne akcje i nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że ten mecz można przegrać. Gdyby wtedy zawodnikom The Crew powiedzieć, że są to ostatnie punkty, które zdobędą w tym spotkaniu, pewnie by nie uwierzyli... Od tego momentu walka częściej toczyła się w środku pola i częściej niż poprzednio akcje kończyły się bez przyłożeń. Tempo zdobywania punktów spadło, lecz być może to właśnie było kluczem do sukcesu Devils. Jak się miało później okazać, ofensywa przeciwnika nie zdobyła żadnych punktów, a formacja ataku Diabłów powoli, acz skutecznie niwelowała przewagę rywala. Jeszcze przed przerwą na listę strzelców wpisał się Krzysztof Wis, po udanym kopnięciu z pola z dwudziestego czwartego jarda. Potem bardzo udaną akcją w defensywie popisał się Seweryn Wiśniewski, powodując zgubienie piłki przez Jakuba Płaczka. Całość działa się na niespełna trzydzieści jardów przed polem punktowym The Crew i Diabłom wystarczyło tylko jedno celne podanie Wydrowskiego do Mazura, aby na przerwę schodzić już tylko z czteropunktową stratą. Ostatnia odsłona Nie mogła rozpocząć się lepiej dla nowych mistrzów kraju. Daniel Delahoussaye, pokazał, że miano najlepszego skrzydłowego, którym został uhonorowany po spotkaniu za całokształt postawy w sezonie, było zasłużone. Po wznowieniu gry kopnięciem, dzięki dobrym blokom kolegów, zwodom i naturalnie szybkości, przebiegł całe boisko zdobywając przyłożenie na otwarcie drugiej połowy. Próba podwyższenia po przyłożeniu została wprawdzie zablokowana przez Akiego Jonesa, lecz Devils po raz pierwszy w spotkaniu mogli cieszyć się z prowadzenia. Reszta trzeciej kwarty to popisy formacji obronnych obu drużyn bez zmiany wyniku. Ostatnia odsłona meczu wyglądała dokładnie tak samo jak poprzednia. Żadna z drużyn nie potrafiła zbliżyć się do pola punktowego rywala. The Crew przeprowadzili próbę kopnięcia z pola, lecz Kamil Ruta nie dał rady trafić z czterdziestu jardów. To co nie udało się Załodze, w następnej akcji ofensywnej powiodło się ich przeciwnikom. Krzysztof Wis posłał piłkę między słupki z trzydziestu ośmiu jardów i The Crew potrzebowali przyłożenia, aby wygrać mecz. Mark Philmore i jego formacja ofensywna miała ostatnią szansę na punkty, lecz po niezłym początku ich marzenia o drugim tytule rozwiał Charles Osgood, obrońca Diabłów, przechwytując piłkę adresowaną do skrzydłowego. Całość działa się na czterdzieści sekund do końca meczu i oczywistym stało się, kto będzie miał powody do świętowania. Czas rozliczeń Razem z tytułem mistrzowskim, zawodnicy Devils Wrocław otrzymali również 6 z 13 tytułów dla najlepszych zawodników na swoich pozycjach. Co ciekawe, aż pięć z nich dotyczy formacji ataku, stąd zapewne tegoroczny finał był rekordowy pod względem zdobytych punktów przez obie drużyny. Warto również zwrócić uwagę, że do tej pory tylko pięć drużyn w lidze walczyło o tytuł mistrzowski. Devils zrobili to po raz pierwszy w wielkim stylu, wygrywając najpierw wszystkie starcia w sezonie zasadniczym, a potem w play-off. Na pewno wytyczyli nową ścieżkę, którą niełatwo będzie podążać a jeszcze trudniej zrobić to lepiej. Starsze aktualności
|
![]() ![]() ![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
