Aktualności




Przekaż 1% podatku







Więcej informacji




Kalendarz na rok 2012 Kraków Tigers jest już dostępny w sprzedaży
Zapraszamy do działu SKLEP





Nie tak wyobrażali sobie pierwszy domowy mecz tego sezonu zawodnicy i kibice drużyny Bielawa Owls. Podbudowani zwycięstwem nad Kraków Knights chcieli ugościć inną krakowską drużynę – Tygrysy w historyczny sposób. Sowy okazały się jednak przesadnie gościnne i to Sioux Kraków Tigers zakończyli ten mecz jako zwycięscy.

Zacząć należy od potwierdzenia historycznego faktu – zespół Bielawa Owls jest posiadaczem pierwszej w historii Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego maskotki. „Dzióbek”, bo tak została ochrzczona przez najmłodszą część zgromadzonej publiki, ma około dwóch metrów wzrostu, szaro – brązowe pióra i jest ekspertem w dopingowaniu swojej drużyny. Na mecz z Tygrysami wjechał na boisko na quadzie przyozdobionym w polską i amerykańską flagę. Miejmy nadzieję, że będzie on w dalszej części sezonu maskotką przynoszącą więcej szczęścia bielawianom. Szczęścia nie przyniósł też reprezentant, zaprzyjaźnionej z miejscowymi drużyny The Crew Wrocław – Aki Jones. Rozpoczął mecz na nowej pozycji na boisku – był prawym cheerleaderem, skończył zaś jako członek sztabu szkoleniowego bielawian.

Zaczęło się bardzo powoli
Mecz do ostatnich chwil drugiej kwarty przypominał najgorszy koszmar członków Biura Prasowego– akcji dających jakąkolwiek korzyść było jak na lekarstwo. Pierwsze drive’y obu drużyn były bardzo podobne. Zespoły pokazały w nich, jakim sposobem będą tego dnia chciały się przedostać do strefy punktowej przeciwnika. Tygrysy stosowały głównie grę biegową, Sowy grały głównie wariacje na temat „Andrzej Myszka rzuca do Krzysztofa Pawlaczka”. Ten ostatni zaczął ten mecz nienajlepiej, bo po uwolnieniu spod opieki cornerbacka, odebrał podanie od rozgrywającego, przebiegł dobre 30 jardów i wypuścił piłkę z rąk. W połowie drugiej kwarty o niezbyt sportowe emocje postarali się dwaj zawodnicy, którzy po obopólnych faulach osobistych zostali przez sędziego głównego usunięci z boiska.

Dla pozostałych mecz trwał dalej i na dwie minuty przed zakończeniem pierwszej połowy Sioux Kraków Tigers znaleźli się w pobliżu endzone gospodarzy. Fakt ten ofensywa Małopolan wykorzystała już w pierwszym zagraniu. Rozgrywający świetny mecz Dawid Rechul, trzyjardowym biegiem otworzył wynik spotkania. Przyłożenie sprawiło, że Owls totalnie się pogubili – w ostatniej serii zagrań w tej połowie dwa razy przekroczyli linię pierwszej próby, ale przewinienia popełniane w tym czasie sprawiały, że postęp zamieniał się w regres. Skutkiem tego w czwartej próbie drużyna z Bielawy miała do przejścia... 28 jardów!

Jedna kwarta, dużo punktów
Tajemnicą zostanie co i jak powiedział trener Kaźmierczak swojej drużynie w przerwie. Ważne jest to, że kombinacja Myszka – Pawlaczek zadziałała już w pierwszym zagraniu. Para ta wykonała najładniejszą akcję tego meczu. Ściśle pilnowany Pawlaczek znów uciekł obrońcom gości, złapał podanie od rozgrywającego, zbił bodaj dwie próby tackla po drodze i po przeniesieniu piłki przez 80 jardów od linii wznowienia zameldował się w strefie punktowej Tygrysów. Takim sposobem Owls doprowadzili do, jak się później okazało, ostatniego remisu w tym meczu. Przyłożenie bielawian podziałało na krakowian jak płachta na byka. Po wznowieniu gry umieścili oni, rękami Mieszka Łabuza, piłkę w endzone Sów w trzech zagraniach.

Warto wspomnieć o wspaniałych chwycie returnera gości – Sebastiana Szarka, który złapał piłkę z powietrza jedną ręką. Jednak była to dopiero zapowiedź katastrofy, która oczekiwała na lokalnych futbolistów. Po raz kolejny okazało się, że Bielawa przegrywa ten mecz głównie w głowach. Drużyna była tak zagubiona na boisku, że jedną akcję obronną rozegrała w dziesiątkę, a zawodników liczyła jeszcze przez dwa następne huddle. Chaos dał w efekcie stratę trzech kolejnych przyłożeń w tej kwarcie. Zdobywali je kolejno: Maciej Ginalski, Sławomir Wędzicha i znów Ginalski. Zwłaszcza ostatnie przyłożenie pokazywało, że bielawianie już się poddali. Maciej Ginalski przyłożył a potem podwyższył nie będąc nawet dotkniętym przez nikogo z defensywy gospodarzy. Wykorzystanie trzech z czterech możliwych podwyższeń sprawiło, że kwarta zakończyła się wynikiem 6:36.

To Futbol, zapasy czy MMA?
Wszyscy chcieliby zapamiętać czwartą kwartę jako tę, w której ładnie zdobył punkty Dawid Rechul dla gości. Równie miło można by wspominać honorowe przyłożenie Michała Bielaka po podaniu, dobrze dysponowanego tego dnia, Andrzeja Myszki. Jedynym zgrzytem powinna być nieudana próba zmylenia obrony krakowian przy próbie podwyższenia. Niestety, czwarta kwarta meczu Bielawa Owls – Sioux Kraków Tigers zostanie zapamiętana dzięki wysoce niesportowemu zachowaniu zawodników obu drużyn.

Dużo przewinień osobistych, popełnianych często po gwizdku sędziego. Trenerzy, wbiegający na boisko chcąc a to rozdzielić zawodników, a to „wyjaśnić” arbitrom ich interpretację zajść na boisku. Duża część akcji kończyła się zgrupowaniem zawodników obu drużyn na małej przestrzeni boiska i wymianą zdań czy odepchnięć. Miejmy jedynie nadzieję, że obie drużyny wyciągną wnioski z własnego zachowania podczas tego meczu i takie sceny przejdą w PLFA II do historii.

Źródło: www.pzfa.pl


Starsze aktualności

OSTATNI MECZNAJBLIŻSZY MECZ
18 czerwiec 2011, Wrocław

-

Devils Wrocław
VS
Dom-Bud Kraków Tigers

44


0

-
VS

-
-
-

Get Adobe Flash player


Galeria




luty 2012
PnWtŚrCzPtSbNd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 1 2 3 4