Aktualności




Przekaż 1% podatku







Więcej informacji




Kalendarz na rok 2012 Kraków Tigers jest już dostępny w sprzedaży
Zapraszamy do działu SKLEP





Krakowianie grając u siebie w chłodne, deszczowe niedzielne popołudnie potwierdzili swoje apetyty na powrót do pierwszej ligi. Po dość jednostronnym meczu pokonali Bielawę Owls 24:0.

Już początek spotkania nie był łaskawy dla gości, bo Łukasz Jędrzejak odbierający kickoff został bardzo szybko osaczony przez rywali w okolicy 20. jarda. Rozpoczęła się seria zagrywek ofensywnych w wykonaniu Owls. Bartosz Migut zyskał trzy jardy biegiem środkiem, ale później Andrzej Myszka został powalony przez obronę krakowian. Rozgrywający z Bielawy miał trudny dzień – linia ofensywna nie zapewniała mu dość czasu na podanie a koledzy na skrzydłach nie potrafili uwolnić się od obrońców.

Gdy w następnym zagraniu Myszka ponownie spróbował dograć, rzut wykonał brzydko technicznie a piłka padła łupem Jeremy`ego Woodalla z krakowskiej ekipy. Tyle, że i Tigers jakby nie mieli pomysłu na atak. Maciej Ginalski wypracował biegiem pierwszą próbę, ale potem został dwukrotnie szybko powstrzymany. Dawid Rechul i Filip Mościcki również nie mogli znaleźć sobie miejsca i padali pod obrońcami Owls. W efekcie tego po nieudanej czwartej próbie piłka wróciła do bielawian.

Punktuje... defensywa
Tyle, że Sowy wciąż nie mogły znaleźć recepty na bardzo mocną obronę Tygrysów. Akcje dołem Miguta nie dały spodziewanych efektów i mimo, że Michał Grzesiak zdobył pierwszą próbę łapiąc podanie od Myszki to i tak bielawianie w następnej zagrywce odkopali piłkę. Gospodarze zaś powoli się rozkręcali. Ich następny drive był znacznie dłuższy od poprzedniego. Zaczął się krótką akcją biegową Ginalskiego, którego szybko zatrzymał Paweł Sukniewicz. Ale w następnym podejściu mocno zbudowany Dawid Rechul zyskał dla drużyny kilkadziesiąt jardów. Defensywa Owls nie miała dość siły, aby zatrzymać tego zawodnika.

Obrońcy zdawali się odbijać od rozpędzonego Rechula, który świetnie korzystał ze swojej masy i silnych ramion. W końcu jednak osaczony przez rywali został przewrócony niedaleko pola punktowego Owls. Dalsze próby Tygrysów były mniej widowiskowe i mniej skuteczne. Podania Filipa Mościckiego do Bartosza Wójcickiego były celne i długie, ale... w poprzek boiska, co dawało minimalny zysk jardowy. Na skutek nieudanej czwartej próby piłka przeszła w posiadanie gości. Jednak na bardzo krótko, Myszka cofnął się aż do własnego pola punktowego, gdzie gospodarze zdobyli safety z powodu błędu formacji ofensywnej przeciwników.

Rozbrykane Tygrysy
To zmobilizowało atak krakowian. Po kickoffie bielawian akcje Ginalskiego, Artura Rozpędzika i Mieszka Łabuza zaczynały rozbijać obronę rywali. Bardzo szybko Rozpędzik znalazł się w polu punktowym rywali i zdobył pierwsze przyłożenie. Jednak w tej akcji nieszczęśliwie zderzył się z obrońcą i doznał poważnego urazu kolana. Podwyższenie za dwa punkty nie udało się, ponieważ Daniel Kołodyński przechwycił podanie Mościckiego. Po kickoffie historia bielawskiej ofensywy znowu się powtórzyła.

Dobre krycie sprawiło, że Myszka nie miał do kogo podawać a nieustająca presja defensywy skończyła się kolejnym sackiem na rozgrywającym Owls. Cóż mogli w takiej sytuacji zrobić goście – tylko puntować. Tyle, że równie słabo poszło Tygrysom, które też nie mogły się przebić. Nieudane podanie, sack i poślizgnięcie się Łabuza to raczej skromny dorobek serii zagrywek krakowian. Stąd kolejne odkopnięcie. Owls nie mieli znowu okazji, aby się wykazać, bo po trzech akcjach piłkę zabrał im Dariusz Konieczny a gospodarze ruszyli do ataku.

Podwójne nieszczęście
Ponieważ gra toczyła się raczej na połowie Bielawy i blisko jej pola punktowego to zawodnicy z Krakowa mieli ułatwiony start w biegu po przyłożenie. Wykorzystali to znakomicie i grając w czwartej próbie reverse, który wykończył Mieszko Łabuz, zdobyli sześć punktów. Jednak nie był to jedyny problem Owls w tamtym momencie. W czasie akcji mimo ewidentnego braku kontaktu z rywalem na murawę upadł Wojciech Kociełowicz. Konieczna była interwencja karetki i przerwa w meczu. Obecnie zawodnik z Bielawy czuje się już dobrze. Po wznowieniu gry podwyższenie za dwa punkty zaliczył Robert Drobny.

Spokojny finisz
Zawodnicy Bielawa Owls starali się jeszcze powalczyć o lepszy rezultat. Akcje biegowe Miguta oraz Marcina Haśca w połączeniu z karami rywali dawały jardy i pierwsze próby. Goście doszli na tyle blisko pola punktowego, że spróbowali w ostatnim podejściu field goala. Defensywa krakowian poradziła sobie i z tym zagraniem skutecznie blokując przeciwników i zbijając wzbijającą się piłkę. Sami natomiast w trzeciej kwarcie dołożyli jeszcze jedno przyłożenie. Tym razem to Ginalski wbiegł w pole punktowe a podwyższenie zapewnił Bartosz Wójcicki po podaniu od Mościckiego. Tym samym ustanowił wynik spotkania na 24:0.

Pewność vs. rozczarowanie
Tigers zagrali swoje. Może tym razem bez fajerwerków i ekstra polotu, ale był to solidny futbol. Defensywa świetnie pracowała – odcięcie podań Myszki było niemal w 100% skuteczne. Rozstawienie i praca obrońców całkowicie sparaliżowała atak Owls. W połączeniu z bardzo dobrze grającą linią defensywną, która wciąż naciskała na rozgrywającego rywali dało to niezmiernie skuteczną broń przeciwko ekipie z Bielawy. Atak Tigers zaś to rzetelna robota running backów i wspierającej ich linii ofensywnej. Niekiedy Mościcki decydował się również na podania, co dawało dobre rezultaty jardowe. Po drugiej stronie Owls pokazali się słabo.

Początek spotkania wyglądał nie najgorzej ze względu na defensywę, która długo broniła się przed stratą punktową. Ale gdy już Tigers nabrali rozpędu to bielawianie nic nie mogli poradzić. W ataku z kolei można było słyszeć dramatyczne okrzyki Myszki „Nie mam czasu!” mając na myśli brak możliwości spokojnego wykonania podania do kolegów. Najsilniejsza broń Owls – akcje górą zostały całkowicie zatrzymane. Zagrywki biegowe nigdy nie były bardzo mocną stroną tej drużyny stąd zerowy dorobek punktowy. Tigers zagrają w finale a Owls o trzecie miejsce. Każdy z zespołów ma to, na co zasłużył.

Źródło: www.pzfa.pl


Starsze aktualności

OSTATNI MECZNAJBLIŻSZY MECZ
18 czerwiec 2011, Wrocław

-

Devils Wrocław
VS
Dom-Bud Kraków Tigers

44


0

-
VS

-
-
-

Get Adobe Flash player


Galeria




luty 2012
PnWtŚrCzPtSbNd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 1 2 3 4